„Ł” jak Łódź, czyli z wizytą w centralnej Polsce

Co przychodzi Wam na myśl na słowo „Łódź”? Oczywiście tę, pisaną z wielkiego „Ł”?

 

Reksio…? Przemysł włókienniczy…? Ulica Piotrkowska…? Wszystko się zgadza. Miasto Łódź ma jednak trochę więcej do zaoferowania.

 

Do Łodzi zawitaliśmy po raz drugi, nie licząc błyskawicznych przejazdów w drodze np. do stolicy. Pierwszy raz zatrzymaliśmy się tutaj z dziećmi zimą dosłownie na jedno popołudnie, o czym możecie przeczytać we wpisie

 https://maluskiepodroze.pl/?p=288

Wyjeżdżając obiecaliśmy sobie, że wrócimy do Łodzi latem, by przyjrzeć się temu miastu dokładniej. I tak też zrobiliśmy. W sierpniu przypada nasza rocznica ślubu. Rafał wykorzystał tę okazję i zarezerwował hotel na weekend tylko dla nas dwojga.
Zanim wyjechaliśmy zaczerpnęłam przydatnych wiadomości od wspaniałych blogerów z Ready for Boarding, którzy pochodzą właśnie z Łodzi.

Zaczęliśmy od samego początku deptakowej części ulicy Piotrkowskiej. Było ok. godz 11, więc idealny czas na kawę i drugie śniadanie. Za niepozorną bramą, na wysokim ceglanym budynku wielki napis OFF. Nie mylić ze specyfikiem przeciw komarom;) OFF Piotrkowska to ogromna przestrzeń na terenie dawnej fabryki bawełny Franciszka Ramischa, na której mieszczą się liczne puby, restauracje, sklepiki, pracownie projektantów mody, galerie, kluby nocne itp. Wspaniałe miejsce, by odreagować od miejskiego gwaru. Tu życie toczy się od świtu do zmierzchu. Oczywiście kawa w miejscu tak przepełnionym kreatywnością i kulturą smakuje wyjątkowo. Zawitaliśmy tu jeszcze późnym wieczorem, by relaksując się na leżakach słuchać dźwięków muzyki na żywo i leniwie sączyć napój chmielowy;) Atmosfera wspaniała!!!

 

OFF PIOTRKOWSKA nocą

Off Piotrkowska

Spacerując Piotrkowską mijamy liczne knajpki, kafejki, puby, lodziarnie…człowiek nie jest w stanie tu zgłodnieć. Nasze serca w szczególności skradły świeże, gorące pączki o niezliczonych smakach przy Piotrkowskiej 105. Ciacho, że mucha nie siada(za to osy miały pole do popisu)

 

Wzdłuż ulicy, która w całości ma ok 4,2 km w kilku punktach możemy natknąć się na różne figury. Możemy usiąść przy fortepianie z wybitnym pianistą Rubinsteinem, to znowu obserwować pracę lampiarza, zasiąść do stołu w stylu lat dwudziestych z trzema łódzkimi fabrykantami, nazywanymi królami polskiej bawełny ( Izrael Poznański, Karol Scheibler i Henryk Grohman). Idąc dalej natknąć się na ławeczkę, na której odpoczywa Julian Tuwim czy spotkać się oko w oko z Władysławem Reymontem siedzącym na swoim kufrze podróżniczym.

 

Ławeczka Tuwima

Pomnik Lampiarza

Kufer Reymonta

Fortepian Rubinsteina

„Ławeczka Tuwima”, „Fortepian Rubinsteina”, „Kufer Reymonta”, „Twórcy Łodzi Przemysłowej”,„Fotel Jaracza”, „Pomnik Lampiarza” tworzą tzw. Galerię Wielkich Łodzian. Są to rzeźby z brązu w postaci ławeczek, na których turyści mogą wygodnie usiąść obok wyrzeźbionych postaci.

Inną grupę stanowią rzeźby bohaterów bajek. Chodząc po całym mieście można natknąć się na Misia Uszatka, chłopca z bajki „Zaczarowany ołówek”, małego pingwina Pik-Poka, kota Filemona i Bonifacego, Plastusia i innych. Pomniki te tworzą z kolei tak zwana Łódź Bajkową. Nie lada wyzwaniem jest odnalezienie wszystkich bohaterów.

 

Miś Uszatek jako podróżnik z plecakiem i planem miasta

 

Łódź niewątpliwie związana jest z przemysłem filmowym, stąd, również na ul. Piotrkowskiej , narodził się pomysł uczczenia gwiazd filmu i teatru. Aktorzy, reżyserowie i operatorzy mają tu swoją Aleje Gwiazd.

Jeżeli Łódź, to oczywiście murale. Dlaczego oczywiście? Bo te znane już są w całej Europie, a nawet w świecie. W roku 2013 stacja CNN wyemitowała nawet specjalny program poświęcony tym niezwykłym dziełom.

 

 Dzięki nim szare budynki zyskują ciekawą oprawę, czasem poruszają, czasem rozbawią, a na pewno dodają wielu kolorów miastu. Murale tworzą artyści wywodzący się z miasta Łódź, ale również światowej sławy muraliści z Chile, Brazylii czy Belgii. Obecnie jest w Łodzi 38 takich wielkoformatowych murali. Na żywo robią ogromne wrażenie!!!

Kolejny element sztuki miejskiej odnajdujemy w tzw. Pasażu Róży. Przy ul. Piotrkowskiej 3, w niewielkim podwórku po dawnym hotelu mieszczą się kamienice, w których mieszkają ludzie, odbywają się szkolenia , warsztaty itp. Niby tak zwyczajnie, a jednak niezwyczajnie…Wszystkie ściany kamienic oblepione są tysiącami kawałków luster. Jest tu mnóstwo światła, w słoneczny dzień w ścianach odbija się błękit nieba, mrugają promyki słońca…Jest cudownie. Skąd nazwa?Autorka projektu ma córkę o imieniu Róża, która przeszła w swym życiu daleką drogę „od niewidzenia do widzenia”. Projekt te drogę obrazuje. Poza tym przyglądając się maleńkim szkiełkom można dostrzec pąki róż właśnie.

 

Spotkany przy wyjściu z Pasażu Róży łodzianin stwierdził, że skoro odwiedziliśmy już „niebo”, czyli lustrzaną kamienice, to teraz jesteśmy gotowi zobaczyć „piekło”. Co miał na myśli?

Na „piekło” mówi się tutaj na Kanał Dętka, który znajduje się kilka kroków od pasażu. Pod Placem Wolności znajduje się świetnie zachowany kanał z czerwonej cegły, dostępny dla zwiedzających. Jest owalny, ma ponad 142 m. długości i mieści ok. 300 metrów sześciennych wody. Jest wysoki na 187 centymetrów i szeroki na około półtora metra, co sprawia, że spokojnie można nim spacerować. Tym bardziej,że wyglądem przypomina bardziej korytarz zamku czy elegancką piwnicę niż zabrudzony kanał. Wybudowany został w 1926 roku z myślą o płukaniu sieci kanalizacyjnej w centrum miasta.

 

Serce kanału „Dętka”

 

Wracając na powierzchnię warto przystanąć na chwilę na placu głównym, nad „Dętką” i sfotografować się na tle pomnika gen. T. Kościuszki.

Pomnik T. Kościuszki

Bolą nogi??? Nic nie szkodzi. W Łodzi, jak w większości dużych miast na każdym kroku możemy natknąć się na stacje z rowerami miejskimi. Wystarczy ściągnąć aplikację i korzystać bez ograniczeń. Opłaty są naliczane po 20 minutach i są symboliczne, a na 2 kółkach możemy szybciej i dalej dotrzeć w dalsze zakątki miasta.

 

Jedna z licznych stacji rowerowych miasta Łódź

 

Jeżeli Łódź to również łódzka Manufaktura. To tętniące życiem miejsce na mapie Łodzi, jedno z najpopularniejszych miejsc spotkań jej mieszkańców i turystów. Poza licznymi sklepami znajdującymi się na terenie centrum handlowego to również liczne restauracje, galerie, szkoła tańca, ściana wspinaczkowa, malowniczy skwer w otoczeniu fontann. Na terenie obiektu znajduje się również Muzeum Sztuki ms2 czy Muzeum Fabryki. Cały kompleks mieści się na terenach byłych zakładów włókienniczych wzniesionych przez Izraela Poznańskiego, zwanym jednym z „królów bawełny”. Przedsiębiorca ten w niespełna 20 lat stworzył olbrzymie imperium obejmujące wszystkie etapy produkcji tkanin.

 

Brama wejściowa na teren byłej fabryki

Replika bramy, nawiązująca do kwiatów bawełny

O Jego  życiu, działalności, o historii fabryki od momentu powstania można dowiedzieć się wiele podczas niedzielnych , letnich spacerów po terenie Manufaktury oraz odwiedzając wystawę Muzeum Fabryki( wejście w budynku z napisem Cinema City) Pracownicy muzeum przebrani za Izraela Poznańskiego oprowadzają zwiedzających po terenach dawnej fabryki zdradzając liczne fakty z życia jej właściciela, ilustrując etapy powstawania przedsiębiorstwa, zdradzając proces produkcji materiałów z bawełny oraz przybliżając historię Łodzi. We wnętrzach muzeum można z kolei podziwiać archiwalne zdjęcia, dziewiętnastowieczne krosna, obejrzeć filmy dokumentalne o losach ludzi pracujących w fabryce itp. Po obejrzeniu ekspozycji warto pokonać kilka stopni, by znaleźć się na tarasie widokowym. Znajduje się on na dachu dawnej wykończalni fabrycznej i rozpościera się z niego widok na cały teren fabryki, z byłymi mieszkaniami robotników w tle.

 

Przemierzając ulice Łodzi na rowerach dotarliśmy do Księżego Młyna. Tutaj otoczenie wygląda tak, jakby czas zatrzymał się w XIX wieku. To jakby mini miasto w mieście. Teren ten zawdzięcza swoje istnienie drugiemu wielkiemu przedsiębiorcy Łodzi, Karolowi Scheiblerowi. To tutaj wzniósł on swój pierwszy zakład, a później pałac. Był to niegdyś zespół fabryczno-mieszkalny.

 

Rzędy budynków z czerwonej cegły, uliczki wyłożone kocimi łbami, mnóstwo zieleni, co jakiś czas gołębie zataczają kręgi wylatując i wracając do gołębników. Przez środek ulicy przebiega pas zieleni, po którym leniwie spaceruje kot, kawałek dalej stoi pompa z wodą ze studni. Ktoś wiesza pranie między budynkami, kto inny podlewa rabatki, starsza pani kładzie na parapecie poduchę i zajmuje wygodną pozycję, by obserwować otaczający świat. Z uśmiechem odpowiada na moje „dzień dobry” tłumacząc, że to już ostatnie jej chwile w tym mieszkaniu przed przeprowadzką. Urocze miejsce…

 

Wyjeżdżając już z Łodzi wpadliśmy przypadkiem(nie dosłownie;)) na grupę zwiedzających miasto na rowerach. Byli pod eskortą policji, która czuwał nad ich bezpieczeństwem. Musieliśmy na chwilę przystanąć, by poczekać aż odjadą w dalszą drogę. Z megafonu ich przewodniczki dobiegała opowieść o Cmentarzu Żydowskim, do którego się udawali. Po wysłuchaniu ciekawej historii o Żydach mieszkających na terenach Łodzi i o wspomnianym cmentarzu, postanowiliśmy  osobiście odkryć to miejsce. Obok licznych grobów, tablic upamiętniających, znajduje się tutaj ogromny grobowiec Izraela Poznańskiego i Jego rodziny.

Na terenie cmentarza jest również tzw. pole gettowe , miejsce masowych pochówków więźniów getta i wiele innych osobnych mogił z okresu II wojny światowej. Ogółem na tym polu pochowano ponad 45 tys. osób. Mnóstwo zieleni, stare, powalone drzewa, nagrobki porośnięte mchem i wszechogarniająca cisza sprawiają, że miejsce to jest bardzo enigmatyczne.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *