Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, czyli nasza podróż do wiecznego miasta cz.I

Powiedziało się A, trzeba było powiedzieć B, a potem resztę alfabetu, czyli zrobić szczegółowy plan wypadu do Włoch.

Wiedzieliśmy, że chcemy zahaczyć po  drodze o Weronę i Pizę. Było to istotne w dobieraniu środka transportu. Gdybyśmy zdecydowali się na samolot w grę wchodziłby jedynie Rzym i okoliczne miejscowości. Sprawdziliśmy jednak siatkę połączeń i nijak nam się one nie składały w jedną całość. Zawsze było coś, co nam nie pasowało do układanki. A to dzień nie taki, a to godzina, a to cena za wysoka itp., itd.

Decyzja sama się podjęła;)Jedziemy samochodem. Dzieci duże, niemarudzące, dwóch kierowców  na pokładzie…Damy radę! Do przejechania mieliśmy ok 1800km. Trasę podzieliliśmy na 2 części. Wyszło w sumie po równo. Pierwszy nocleg zarezerwowaliśmy tuż pod austriacką granicą w miejscowości Rohrdorf – hotel Zur Post. Tradycyjny bawarski styl, malownicza okolica, pokoje przestronne i czyste, rano obfite śniadanie. Obiekt położony blisko autostrady A8. Myślę, że doskonały zarówno na odpoczynek w trakcie podróży jak i na dłuższy pobyt.

 

Widok z okna hotelowego

Nocleg, śniadanko i dalej w drogę. Podziwiając wspaniałe widoki górskie zbliżaliśmy się do Austrii.

Tutaj należy pamiętać o wykupieniu tzw. winiety na przejazdy drogami austriackimi. Można to zrobić przez internet, ale po drodze nie ma z tym problemu. Punkty gdzie można nabyć naklejki są oznaczone i widoczne z daleka.

Oznaczenie punktu, gdzie można zakupić winietę

Koszt takiej winiety to 9€ na 10 dni. Naklejamy ją na przednią szybę od strony kierowcy, w górnym rogu. Niech nie zdziwią Was jednak dodatkowe opłaty za niektóre odcinki dróg. Jeszcze jedna istotna sprawa. Jeśli macie auto z instalacją gazową sprawdźcie jaki rodzaj końcówki pasuje do waszego zbiornika w danym kraju. Możecie, podobnie jak my, potrzebować reduktora żeby zatankować zbiornik .W Niemczech i Austrii na stacjach nie uraczycie czegoś takiego i wtedy trzeba lać benzynę, a to powoduje wzrost kosztów podróży.

WERONA

Po 4 godzinach drogi docieramy do pierwszego punktu wyprawy – Werony. Tu zostawiamy auto na parkingu w centrum miasta, który kosztuje nas 12 € za 5 godzin (Parcheggio Multipiano Cittadella). Przy odrobinie szczęścia można zostawić auto na parkingu miejskim, wówczas koszty są o wiele mniejsze(1,5 € za godzinę, przy  maksymalny postoju 2 godziny).Stąd spacerem ruszamy , by poznać to urokliwe miasto bliżej.

Kierując się do domu szekspirowskiej Julii przechodzimy przez ogromny plac zwany Piazza Bra. To centralny punkt miasta, na którym mieści się wiele charakterystycznych budynków, klimatycznych knajpek, jest to miejsce spotkań miejscowych jak i turystów. Najważniejszym zabytkiem jest tutaj Arena , trzeci co do wielkości na świecie amfiteatr antyczny z I wieku n.e. Obecnie odbywają się tutaj liczne koncerty, wystawiane są opery wielkich twórców.

Arena w tle

 

Rekwizyty do koncertu

 

Przechodząc przez wąskie, wyłożone brukiem uliczki docieramy do domu Julii.

Nie ma z tym problemu, gdyż droga jest oznaczona. Sam budynek pochodzi ze średniowiecza. Z bohaterami dramatu Szekspira ma  niewiele wspólnego. Mieści się przy ulicy Capella w jednej z bram. Samo wejście na dziedziniec jest bezpłatne. Nie zapłacimy też za zrobienie sobie zdjęcia dotykając piersi posągu Julii. Według legendy przynosi to szczęście w miłości:)Przechodząc przez bramę można złożyć swój podpis na specjalnie przygotowanej ścianie.

Ściana, na której można zostawić swój ślad

Aby zwiedzić wnętrza domu i stanąć na słynnym balkonie trzeba zakupić bilet. Koszt dla osoby dorosłej to 6 €, natomiast dzieci płacą zaledwie 1 €.Bilety kupuje się wchodząc na teren muzeum.

To mini muzeum jest rozłożone na kilku piętrach. Znajdziemy tu kolejny posąg Julii, jej sypialnię,  wystawione są kostiumy do sztuki „Romeo i Julia”. Dla zainteresowanych są liczne ciekawostki o Szekspirze, jego dziele. Widzieliście film „Listy do Julii”???Tutaj też można wysłać do niej parę słów na tradycyjnym papierze lub   e-mailem. Najważniejszym punktem programu jest jednak wejście na balkon Julii. Każda kobieta nosi tam jej imię…To niesamowite wrażenie móc poczuć się przez chwilę jak postać z dramatu.

Posąg Julii

Stroje Romeo i Julii

 

Sypialnia Julii

Skrzynka na listy

Słynny balkon w Domu Julii

Werona ma mnóstwo wspaniałych miejsc do odkrycia. Nie dysponujemy  jednak wystarczającą ilością czasu, by zajrzeć we wszystkie zakamarki tego urokliwego miejsca. Podczas spokojnego spaceru docieramy jeszcze do Piazza delle Erbe (Plac Ziół). Mieści się on na miejscu dawnego forum rzymskiego i otoczony jest średniowiecznymi, kupieckimi kamienicami. Wzrok przyciągają niepowtarzalne fasady budynków, malownicze freski. Klimat niesamowity.

Tutaj siadamy , by złapać oddech i zjeść posiłek(oczywiście włoski), obserwujemy ludzi i łapiemy wzrokiem wspaniałe widoki. Czas mija zbyt szybko, a Rzym czeka…Czas na nas…

PIZA

W drodze powrotnej zawitaliśmy do Pizy. Chcieliśmy sprawdzić czy wieża nadal się pochyla, czy ktoś już ją wyprostował. Okazało się, że cały czas zgarbiona. Miasto przywitało nas chłodno, ale to tylko za sprawą przelotnego deszczu i temperatury. Jedyne 17 stopni Celsjusza było dużą zmianą w stosunku do upału rzymskiego, który jeszcze tego samego ranka żegnał nas gorrrrąco.

Krzywa Wieża jest jednym z najbardziej znanych na  świecie  zabytków. Tak na prawdę jest dzwonnicą przykatedralną i zaledwie jedną z czterech budowli na Placu Katedralnym, bardziej znanym jako Pole Cudów. Szacuje się, że rocznie odwiedza ją ok. 1o milionów turystów.

Krzywa Wieża w całej okazałości

Przyjeżdżając samochodem można zostawić go na jednym z wielu parkingów wokół zabytku. Najbliższy parking tuż przy Placu Katedralnym kosztuje 2€ za godzinę. Na pobliskich uliczkach jest jednak dużo miejsc w strefie parkowania, a dojście do wieży zajmuje kilka minut.

Wstęp na Pole Cudów jest bezpłatny. Podobnie zwiedzanie samej Katedry. Zwiedzanie Krzywej Wieży kosztuje już natomiast 18€ i nie ma możliwości zakupu biletów ulgowych dla dzieci( wieża jest dostępna dla zwiedzających dopiero od 2001 roku) Bilet kupuje się  na konkretną godzinę w kasach budynku  Palazzo dell’Opera .Tam też możemy zakupić oryginalne pamiątki, różniące się zarówno wykonaniem jak i ceną od tych straganowych, których wokół również nie brakuje.
Za budynkiem Palazzo dell’Opera znajduje się toaleta. Opłata za skorzystanie to 0,80€ ( dzieci przepuszczają „za free”;))

Babtysterium

Krzywa Wieża ma 55 m wysokości i żeby dojść na jej szczyt trzeba pokonać 251 schodów. Zanim jednak zostaniemy wpuszczeni musimy zostawić wszelkie bagaże i przejść kontrolę wykrywaczem metalu. Nie wskazane jest wchodzenie na górę osobom z problemami sercowymi, a także dzieciom poniżej 8 roku życia. Kiedy już pokonamy krętą drogę po schodach możemy podziwiać z góry piękną panoramę miasta i Pole Cudów .

Krzywa Wieża widziana od środka

Dzwony na szczycie wieży

Widok na Pole Cudów ze szczytu wieży

Dla łasuchów, w okolicy znajduje się mnóstwo włoskich knajpek, a tuż przy wyjściu z Placu Katedralnego, na rogu ulic wyrasta do niczego nie pasujący Mc Donald’s:)

 

Werona, Rzym, Piza…taki był plan A.

Ale plany są po to, by je czasem zmieniać.

Jednego dnia Emi wróciła ze szkoły z lekturą pt. „O psie, który jeździł koleją”. Znana z tego, że czyta w błyskawicznym tempie, tego samego dnia wieczorem oznajmiła, że coś sobie postanowiła. A mianowicie, że kiedyś spełni swoje marzenie i wybierze się do Włoch, by odwiedzić grób bohatera książki, czyli słynnego psa Lampo. Nie miała pojęcia, że planujemy wypad do Włoch. Tym bardziej nie mogła mieć pojęcia, że ja-matka, pomogę jej to marzenie spełnić. Szybko sprawdziłam na mapie, gdzie owe miejsce się znajduje i tym samym dodałam je do planu podróży.

Mowa o małej mieścinie Campiglia di Marittima. Miejscowość ta leży na trasie z Rzymu do Pizy(przypadek???).Na małej stacji, zupełnie na uboczu, w cieniu drzew stoi pomnik psa Lampo, a pod nim grób bohatera. Dojeżdżając do stacji mijamy też małe rondo, na którym stoi lekko zardzewiały wizerunek psa. Przy stacji można zostawić auto na bezpłatnym parkingu.

Grób i pomnik Lampo

 

Rondo z wizerunkiem Lampo

Jakież było szczęście małej dziewczynki, która mogła spełnić  swoje marzenie i utulić jednego z ulubionych bohaterów książkowych, być na stacji, którą znała jedynie z kart książki…

 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, czyli nasza podróż do wiecznego miasta cz.I

  1. B.P pisze:

    Czytając Twoje relacje ,czuję się jakbym z Wami zwiedzała zakątki świata.Niesamowite :)Dzieci mają tyle wspaniałych niespodzianek.Prosimy o więcej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *